Agnieszka Moroz | Warunki własnej wartości
16486
post-template-default,single,single-post,postid-16486,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-13.1.2,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.4.5,vc_responsive
 
Emocje / Psychosomatyka

Warunki własnej wartości

Warunki własnej wartości

Wybór działania zgodnego z doświadczanym pobudzeniem umożliwiają emocje. Jeśli odczuwanie i/lub wyrażanie emocji jest zablokowanie, zablokowane zostaje również działanie. Nieuwolniona energia jest źródłem chronicznego napięcia emocjonalnego, które przejawia się w stałym napięciu mięśni i narządów wewnętrznych, odczuwanym jako bóle głowy, brzucha itp. Napięcie to nazywał Perls „trzymaniem mięśniowym” i uznał, że jest ono zwróceniem na siebie działań, które miały być skierowane na otoczenie. To jak gra, która zawsze jest ucieczką od samego siebie. Jej podstawą jest niezadowolenie z siebie, które kiedyś okazywali nam rodzice. I nie chodzi tutaj tylko o wyrażanie emocji, lecz o poczucie Ja w ciele. Świadomość własnego ciała, koncentracja na odczuwaniu i doświadczaniu somatycznym mają umożliwić rozpoznawanie własnych potrzeb i odbudować poczucie własnego rozumienia Ja. Zawsze należy odwoływać się do siebie, jednak nie do swojej „koncepcji”, czy też „obrazu” siebie, lecz do swoich uczuć, ponieważ to one wskazują nam nasze osobiste potrzeby = warunki własnej wartości (to lubię a tamtego nie, to jest dla mnie ważne a tamto nie tak  istotne, tego chcę a tamto nie jest dla mnie najważniejsze).

Zamiast kierować się własnymi zdolnościami czy pragnieniami, kierujemy się tym, czego oczekują od nas inni: „Jak słoń, który raczej wolałby być krzakiem róży, jak krzak róży, który usiłuje być kangurem” (Perls). Bardzo dobry opis dotyczący odczuwania i wyrażania siebie – wg. psychologii humanistycznej – zgodnego z własnymi doświadczeniami.

Zgodność z własnym doświadczeniem

Uświadamiane są tylko doświadczenia zgodne z pojęciem Ja, doświadczenia niezgodne zaś są zniekształcane (reprezentowane nieadekwatnie), niedopuszczane do świadomości (przytomności) lub wypierane (z umysłu).

Główną przyczyną rozwoju niezgodności doświadczenia z pojęciem Ja są tak zwane warunki wartości, czyli akceptowanie dziecka przez osoby znaczące, zwykle rodziców tylko wtedy, kiedy spełnia ono ich oczekiwania, to znaczy zachowuje się w sposób, który oni (a nie dziecko) uważają za dobry (akceptacja warunkowa).

Tymczasem potrzeba akceptacji jest uniwersalną i stałą potrzebą człowieka – dla dobra rozwoju powinna być zaspokajana bezwarunkowo. Akceptacja warunkowa sprawia, że dziecko uczy się reagować na własne doświadczenie jako na mniej lub bardziej wartościowe.

Warunki uzyskania akceptacji otoczenia stają się warunkami własnej wartości (samoakceptacji) i – jako składnik pojęcia Ja – zaczynają decydować o tym, czy dane doświadczenie znajdzie się w polu świadomości (akceptowane), czy też nie? Człowiek zaczyna poszukiwać lub unikać pewnych doświadczeń nie dlatego, że zapewniają lub polepszają jego funkcjonowanie, ale dlatego, że realizują jego (czyjąś?) potrzebę akceptacji.

Im liczniejsze warunki własnej wartości, a także im bardziej kategoryczne (silne), tym większa podatność na lęk i psychologiczne nieprzystosowanie. Większe, bowiem staje się prawdopodobieństwo doświadczeń niezgodnych z pojęciem Ja (nieakceptowalnych), które grożą utratą samoakceptacji.

Osoba zaczyna zachowywać się obronnie – doświadcza zdarzeń w sposób selektywny: albo zniekształca je tak, by zgadzały się z warunkami własnej wartości, albo wypiera je ze świadomości? W obu wypadkach celem jest zmniejszenie niezgodności pomiędzy (własnym) doświadczeniem a (narzuconym) pojęciem Ja.

Choć selekcjonowanie doświadczeń prowadzi do ich „zgodności” z pojęciem Ja, zgodność ta występuje tylko na poziomie świadomym.

Treści niedopuszczone do świadomości pozostają w polu fenomenologicznym (podświadomym) osoby i nadal na nią oddziałują. Tyle, że jako zdysocjowane (odszczepione od świadomości), wywołują niepokój i napięcie, których źródło pozostaje nierozpoznane? Nie zostają one zasymilowane przez pojęcie Ja (nie stają się częścią wiedzy podmiotu/osoby o sobie samym) albo są reprezentowane w Ja w sposób nieadekwatny (np. jako przekonanie, że egzaminy organizowane są po to, by nauczyciele mogli się „wyżyć” na uczniach).

Osobowość – jak formułuje to Rogers – jest „podzielona„: zachowanie czasami jest regulowane przez świadomy aspekt Ja („Umiem zdawać egzaminy”), a czasami przez aspekty doświadczenia, które nie zostały włączone do świadomego Ja („Na każdym egzaminie wypadam fatalnie”).

Jeśli warunkiem Twojej wartości są dobre oceny, czyli składnikiem Twojego pojęcia Ja jest obraz siebie jako tego, kto „zawsze zna odpowiedź”, nie zgodzisz się z oceną niedostateczną z egzaminu – co w języku Rogersa oznacza, że nie przyjmiesz tego doświadczenia! Raczej uznasz, że egzaminator był okropny, pytania były dziwne (racjonalizacja=usprawiedliwianie), a w ogóle to do trójki „zabrakło” Ci tylko pół punktu!

A mógłbyś przyznać, że tym razem „nie znałeś odpowiedzi”…  Selektywność Twojego doświadczenia przejawi się także w tym, że wydarzenie „egzamin” pochłonie całą Twoją uwagę w tym dniu i nie zauważysz niczego, co działo się poza nim, a co mogło być ważne z punktu widzenia Twojej samorealizacji (mogłeś np. powoli i ze smakiem zjeść śniadanie, cieszyć się słońcem w drodze do szkoły, porozmawiać z uśmiechającą się do Ciebie sąsiadką). Wszystkie te zdarzenia, tak samo jak odpowiedź, którą oceniono negatywnie, były Twoim doświadczeniem i żadne z nich nie było ani lepsze, ani gorsze od drugiego! Tymczasem Ty w ogóle ich nie dostrzegłeś, ponieważ „uzgadniałeś” swoje doświadczenie z warunkiem swojej wartości, którym było „okazywanie się mądrym i inteligentnym”.

Chociaż zachowanie obronne, określane też jako neurotyczne, ogranicza i zniekształca doświadczanie, to jednak nie dezorganizuje ono pojęcia Ja – osoba zachowuje swoją tożsamość. Jeżeli jednak znaczące nowe doświadczenie okaże się (1) bardzo silnie rozbieżne z pojęciem Ja oraz jeżeli (2) pojawi się ono w sposób nagły, to – poziom lęku stanie się tak wysoki, że zdezorganizuje zachowanie, a zwykłe wypieranie doświadczenia lub jego zniekształcanie okaże się nieefektywne. Zachowanie będzie wówczas wahać się pomiędzy zgodnym z pojęciem Ja, a zgodnym z doświadczeniem silnie rozbieżnym z Ja…

Zachowanie zdezorganizowane nazywane jest w psychiatrii ostrą reakcją psychotyczną. Jeśli już wystąpi, możliwe są dwa sposoby obrony.

  1. Pierwszy to zaprzeczanie pojęciu Ja – osoba broni się przed świadomością samej siebie, zaprzecza swojej tożsamości, a nawet przyjmuje inną (zwaną w psychiatrii „urojoną”; np. uważa, że jest jakąś znaną postacią historyczną).
  2. Drugą możliwością jest zmiana pojęcia Ja, na które teraz składają się przekonania: „zwariowałem, nie można na mnie polegać, nie odpowiadam za swoje zachowanie„. Zmienione pojęcie Ja odzwierciedla brak zaufania do siebie.

Zachowanie obronne, choć wewnętrznie niespójne, podejmowane jest jednak ze względu na treść pojęcia Ja. Natomiast zachowanie zdezorganizowane prowadzi do rozpadu pojęcia Ja, które przestaje pełnić funkcję regulującą zachowanie. W obydwu wypadkach powód jest zasadniczo ten sam: wyposażenie wiedzy o sobie samym w warunki własnej wartości.

Proponowana przez Rogersa psychoterapia, określana jako skoncentrowana na kliencie, oddziałuje zarówno na treść pojęcia Ja, jak i na umiejętność doświadczania rzeczywistości. Dąży się zatem, i do wytworzenia umiejętności bezwarunkowej akceptacji siebie, i do nauczenia klienta kontaktu z własnym doświadczeniem (uczuciami, potrzebami i pragnieniami). Terapeuta akceptuje klienta bezwarunkowo, co oznacza, iż żadne z jego doświadczeń nie jest przez terapeutę wyróżniane jako kryterium jego akceptacji. Terapia przesuwa źródło oceny z zewnętrznego (oczekiwania innych osób) na wewnętrzne, zgodne z „organizmalnym” wartościowaniem podmiotu (potrzeby własne).

Ciało i odrzucone Ja

Choć na początku wymieniliśmy główne założenia teorii humanistycznych, to jednak zasady tego nurtu znajdują najbardziej trafną i zgodną z jego duchem ilustrację w zaleceniach wynikających ze stosowanej przez Perlsa terapii Gestalt

Dziewięć zaleceń terapii Gestalt (Naranjo, 1974)

(1) Żyj teraz. Zajmuj się tym, co jest teraz, a nie przeszłością lub przyszłością.

(2) Żyj tutaj. Dawaj sobie radę z tym, co obecne, a nie z tym, czego nie ma.

(3) Przestań sobie coś wyobrażać. Doświadczaj tego, co realne.

(4) Powstrzymaj niepotrzebne myślenie. Raczej smakuj i spostrzegaj.

(5) Raczej wyrażaj (express), zamiast manipulować, wyjaśniać, oceniać czy osądzać.

(6) Poddawaj się nieprzyjemności i bólowi dokładnie tak samo jak przyjemności. Nie ograniczaj swojej świadomości.

(7) Nie akceptuj żadnego innego „muszę” i „powinienem” niż twoje własne.

(8) Weź pełną odpowiedzialność za swoje czyny, uczucia i myśli.

(9) Poddaj się byciu takim, jaki jesteś.

Przedstawicielem terapii Gestalt był Frederick Perls, terapeuta, toteż podobnie jak Rogers, wskazywał on mechanizmy funkcjonowania człowieka neurotycznego, który nie identyfikuje się z tym, czego doświadcza. W efekcie odrzuca nie tylko pewne aspekty swojej psychiki, ale też nie utożsamia się ze swoim ciałem?! Perls uznał, że relacje ze środowiskiem nawiązywane są głównie poprzez system sensoryczny i motoryczny, dlatego też interesowało go: spostrzeganie, odczuwanie oraz działanie. Człowiek świadomy własnych doznań sensorycznych jest także świadomy własnych potrzeb i odczuwane pobudzenie przekształca w działanie, czyli kontakt z rzeczywistością według sekwencji: świadomość – pobudzenie – działanie – kontakt.

Wybór działania zgodnego z doświadczanym pobudzeniem umożliwiają emocje

Jeśli odczuwanie i/lub wyrażanie emocji jest zablokowanie, zablokowane zostaje również działanie. Nieuwolniona energia jest źródłem chronicznego napięcia emocjonalnego, które przejawia się w stałym napięciu mięśni i narządów wewnętrznych, odczuwanym jako bóle głowy, brzucha itp. Napięcie to nazywał Perls „trzymaniem mięśniowym” i uznał, że jest ono zwróceniem na siebie działań, które miały być skierowane na otoczenie. Proces ten nazywał retrofleksją lub implozją.

W całym tym procesie kluczowa jest świadomość własnych doznań, która zapewnia rozpoznanie potrzeby i właściwe działanie. Perls, podobnie jak Rogers, opisywał znaczenie świadomości, odwołując się do metafory Gestalt (niem.: postać, figura), przejętej z Psychologii Postaci. Doznania, których w danym momencie jesteśmy świadomi, tworzą zorganizowaną całość – >figurę wyłonioną z tła< właśnie poprzez świadomą uwagę.

Rozpoczęta sytuacja wymaga dokończenia… Figurę można „domknąćtylko poprzez działanie, które będzie realizowało potrzebę. Zwykle przerywamy świadome doświadczanie (odczuwanie) wtedy, kiedy zaczynamy doświadczać emocji negatywnych (np. zaczynamy zajmować się wtedy czymś innym). `Figura` nie może wówczas zostać domknięta, a sytuacja pozostaje niedokończona.

Ta, niedokończona sytuacja oddziałuje jednak nadal, powodując utrzymywanie się pobudzenia, aż do powstania w ciele stałych napięć mięśniowych. Gdybyśmy pozostali w kontakcie z nieprzyjemną emocją – zamiast pospiesznie przerywać to doświadczenie – nastąpiłaby samoregulacja organizmu i sytuacja mogłaby ulec zmianie.

Tak, więc funkcjonowanie neurotyczne jest procesem odrzucania własnego Ja poprzez unikanie kontaktu z własnym doświadczeniem. Proces ten ma różne poziomy, nazywane przez Perlsa ‘warstwami’. Cztery pierwsze to kolejne poziomy odrzucania samego siebie, natomiast ostatnia, zwana warstwą eksplozji, jest wyrażeniem emocji, a więc doświadczeniem kontaktującym człowieka z jego prawdziwym Ja.

Kolejne warstwy/poziomy Procesu odrzucania:

  • Poziom działań fałszywych wyznaczony jest przez idealny obraz samego siebie, ukształtowany pod wpływem wymagań i wzorów kultury: osób znaczących, autorytetów, filozofii, religii, a nawet komiksów.
  • Poziom drugi to lęk, opór i sprzeciw wobec naszego autentycznego Ja. Przejawiają się one powstrzymywaniem energii i unikaniem doświadczania napięcia! Boimy się być tym, kim jesteśmy, ponieważ boimy się społecznych konsekwencji takiego zachowania: tego, że ktoś nas odrzuci, wyśmieje itp.
  • Poziom trzeci to impas. Powstaje wówczas, gdy osoba nie jest gotowa (bądź nie chce) użyć własnych możliwości, a z otoczenia nie nadchodzi pomoc. Impas polega na zaniechaniu prób zmiany sytuacji. Powoduje nasilanie „gier” z samym sobą i otoczeniem. Impasem jest np. niemożność podjęcia decyzji, kiedy to rozważamy rozmaite zewnętrzne „za i przeciw”, zamiast odwołać się do tego, czego chcemy.
  • Poziom czwarty to implozja. Oznacza skierowanie energii do wewnątrz i „zamrożenie” jej zamiast wyrażenia w działaniu. Implozja to zahamowana, niewyrażona emocja, najczęściej złości. Przejawia się sztywnością, bezruchem, poczuciem bycia «martwym».
  • Poziom wybuchu, eksplozji ujawnia się w procesie terapii po przejściu przez stan implozyjny i jest wyrażeniem emocji: wybuchem radości, rozpaczy, gniewu, zależnie od energii zmagazynowanej w warstwie implozyjnej.

Działania fałszywe = idealne Ja (nierealne Ja) to sprzeciw wobec samego siebie:

  • impas (zastój),
  • implozja (wybuch) do wewnątrz lub
  • eksplozja (wybuch) na zewnątrz

W postaci wybuchu ujawnia się prawda, której dłużej nie sposób ukrywać.

Zamiast kierować się własnymi zdolnościami czy pragnieniami, kierujemy się tym, czego oczekują od nas inni: „jak słoń, który raczej wolałby być krzakiem róży, jak krzak róży, który usiłuje być kangurem” (Perls).

  • Jedna część naszego Ja staje się naszym Panem: wymaga, nakazuje i mnoży powinności („powinieneś być lepszy„, „nie powinieneś robić tego a tego„).
  • Druga część Ja funkcjonuje jako niepewny Poddany, który broni się poprzez zwlekanie i wykręcanie się („no tak, ale„, „staram się„, „obiecuję„).

Obydwie postacie naszego Ja, czyli: Pan i Poddany – Władca i Sługa, nieustannie próbują kontrolować siebie nawzajem, co zawsze kończy się frustracją! Pan i Poddany to jedna z gier, w którą gramy, realizując potrzebę „bycia kimś innym„. Możemy też grać w: Depresję, w Bezradne Dziecko itp. Gra zawsze jest ucieczką od samego siebie. Jej podstawą jest niezadowolenie z siebie, które kiedyś okazywali nam rodzice.

Wszystkie warstwy, jako sekwencję kolejnych poziomów odrzucania własnego Ja, odsłania proces terapeutyczny. Podkreślmy, że Perlsowi nie chodziło tylko o wyrażanie emocji, lecz o poczucie Ja w ciele. Świadomość własnego ciała, koncentracja na odczuwaniu i doświadczaniu somatycznym mają umożliwić rozpoznawanie własnych potrzeb i odbudować poczucie Ja.

Z koncepcji Perlsa nie wynika też, że emocje należy wyrażać zawsze, niezależnie od okoliczności. Ważne jednak jest wobec kogo i w jakich okolicznościach oraz w jaki sposób?

Dojrzewanie to rozwój polegający na przejściu od szukania oparcia w środowisku do szukania go w samym sobie. Jest to:

  • pozbycie się wyobrażenia, że mamy rodziców, i
  • zaprzestanie odgrywania roli uległego lub buntowniczego dziecka.

Człowiek dojrzały wybiera takie rozwiązania, które akceptuje on sam, ale które może też zaakceptować społeczeństwo, a więc również inni ludzie.

Pozostawanie w kontakcie z sobą i z otoczeniem (świadoma uwaga) nie musi być procesem nieprzerwanym. Kontakt jest rytmem uczestniczenia i wycofania. Zarówno kontakt nadmierny, jak i całkowite wycofanie są patologiczne! Inaczej mówiąc jest to nadmiarowa kontrola lub nadmiarowe unikanie.

Wszystkie 9 zaleceń terapii Gestalt wynika z Koncepcji autentycznego Ja i przestrzegają one przed jego odrzucaniem. Zawsze należy odwoływać się do siebie, jednak nie do swojej „koncepcji”, czy też „obrazu” siebie, lecz do swoich uczuć, ponieważ to one wskazują nam nasze osobiste potrzeby = warunki własnej wartości (to lubię a tamtego nie, to jest dla mnie ważne a tamto nie tak  istotne, tego chcę a tamto nie jest dla mnie najważniejsze).

Podstawowa idea psychologii humanistycznej, dotycząca samorealizacji, nie była nowością w psychologii.

  • Ideę samo-urzeczywistnienia jako uświadomienia tego, co nieświadome, przedstawiał Jung, a jego ‘koncepcja cienia’ znacznie wyprzedzała ideę odrzucania negatywnych aspektów Ja.
  • Twórczą samorealizację jako tak zwaną „orientację produktywną” postulował Fromm,
  • realizację „rzeczywistego Ja„, utrudnianą przez tak zwany „idealny obraz siebie”, opisywała Karen Horney.
  • O „twórczym stawaniu się” mówił – bliski A. Maslowowi – Gordon Allport.

Mimo to właśnie psychologia humanistyczna zaczęła funkcjonować w szerokiej świadomości społecznej jako ta, która zajmuje się rozwojem człowieka i jego zdrowiem psychicznym. Teza, że człowiek rodzi się z tym, co dla niego (ale też dla innych) najlepsze, i należy jedynie pozwolić mu to ujawnić, stała się w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych tak popularna, że krytycy nurtu uznali go nawet za świecki odpowiednik religii.

PSYCHOLOGIA, Strelau