Agnieszka Moroz | Tożsamość…
15539
post-template-default,single,single-post,postid-15539,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-13.1.2,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.4.5,vc_responsive
 

Tożsamość…

Tożsamość…

uroda/piękno = iluzja współczesności

‘ Tożsamość – kim jestem? co lubię a czego nie? co mi już nie imponuje? co jest dla mnie dzisiaj wartościowe? – to ciągłość, trwałość, która się jednak kończy. Żyjemy w iluzji wieczności. Utożsamiamy ciało ze szczęściem, sukcesem. Ładny i młody – znaczy szczęśliwy. A gdzie miejsce na żałobę po młodości, która mija? Na pożegnanie straty, która musi przyjść? W efekcie śmierć nie może być poddana refleksji. Odcięcie ciała od psychiki. To problem o skali społecznej, bo oznacza też brak szans na bliskość z drugim człowiekiem.

Ciała bez głów – ozmowa z prof. Katarzyną Schier o odchudzających się ciężarnych, o uzależnionych od siłowni, o niezadowolonych z siebie 11-latkach oraz myleniu rzeczywistości z iluzjami.

Może wydawać się, że ci, którzy tak bardzo dbają o wygląd – nie pozwalają sobie przytyć, ćwiczą – albo lubią szybki seks – to właśnie ludzie, którzy kochają ciało. Ale jest dokładnie odwrotnie. Takim osobom to wszystko służy często do regulacji emocji, bo ludzie odcięci od ciała, paradoksalnie, nie potrafią uspokoić emocji przy pomocy umysłu, a jedynie poprzez ciało. Przymus ćwiczeń działa podobnie jak seksoholizm, alkoholizm, narkomania i zalicza się do grupy uzależnień. I w pewnym sensie odcina od życia, od witalności i przyjemności. Ale ludzie uzależniają się też od zdrowych nawyków, jak eko-jedzenie, bycie fit. To jest akurat najpewniejszy sposób radzenia sobie z niepokojem. Daje złudzenie kontroli nad rzeczywistością poprzez kontrolowanie ciała.

Rozwój regulacji emocji (dojrzewanie), czyli dawanie sobie rady z trudnymi stanami, polega na odchodzeniu od ciała do psychiki. To się nazywa desomatyzacja – od somy do psyche. Jeśli dziecko nie ma rodzica, który wyprowadzi złe emocje z ciała na poziom umysłu, to w przyszłości taki ktoś ma zaburzoną regulację emocji. Nie będzie mógł myśleć o uczuciach ani ich nazywać za pomocą słów, tylko będzie próbował je opanować i uspokoić poprzez ciało. Te doświadczenia zostają w ciele i są przekazywane, transmitowane na potomnych. Ta nieumiejętność dotykania i ukojenia własnego dziecka to spadek po rodzicu, a on ma to po swoim. Mam wrażenie, że w tym sensie w Polsce rośnie kolejne pokolenie, które nie ma rodziców. Przekazuje się brak. Taki wielopokoleniowy dramat.

U kobiety `przezroczystość` polega na tym, że ona chce być niezauważalna, nijaka. Nosi sukienki-namioty, jakby jej nie było. Nie wie, gdzie jej ciało się kończy, gdzie zaczyna, bywa otyła. Jeśli człowiek nie jest otyły z powodu chorób, oznacza to, że czuje wewnętrzny głód, którego nie może nakarmić i się obżera. To rewers tych, którzy karmią swój psychiczny głód akceptacji i miłości dietami czy katorżniczymi ćwiczeniami. Tylko że tego głodu, wynikającego na przykład z braku dotyku w dzieciństwie, nie da się ot tak nakarmić. On boli i zmusza do różnych kompulsywnych zachowań, przymusza do forsowania ciała, obżerania, głodzenia. Ukojenie poprzez kontrolowanie to jedno, a drugie to kult młodości, który sprawił, że starość stała się czymś wstydliwym.

Kobieta chce mieć dziecko, ale nie daje mu optymalnych warunków do rozwoju, bo czuje, że musi skontrolować swoje ciało – chcąc kontrolować resztę życia. Ma duży lęk polegający na tym, że coś wymyka jej się spod kontroli. Jest tak bardzo skoncentrowana na swoich stanach wewnętrznych, że na swój sposób „poświęca” dziecko. Tak jak ktoś w anoreksji poświęca ciało, a nawet życie. Gdy słyszę, że bardzo szybko po porodzie kobieta wraca do pracy i wygląda, jakby nie rodziła, zastanawiam się, czy jadła w ciąży prawidłowo?

Świadomość śmierci nie jest dana nam z natury. Musimy się tego nauczyć. I od dzieciństwa być uczonym, że w życiu czekają nas nie tylko sukcesy, ale też ból i porażki. I trzeba umieć je znieść. My jednak uciekamy od bólu. Jeśli dziecku umrze chomik, to zamiast udawać, że uciekł, powinniśmy pomóc opłakać utratę. Bo umiejętność pożegnania strat to potencjał na przyszłość, dający siłę i dojrzałość psychiczną.

To właśnie największa iluzja współczesności. Że jest jakieś szczęście i przychodzi ono z zewnątrz. To myślenie w kategoriach dziecka, które nie nauczyło się oddzielać emocji od ciała i wciąż wierzy, że wszystko, co ważne, jest materialne. Jak ciało ‘

zobacz artykuł

Tags: