Agnieszka Moroz | Nuda
15908
post-template-default,single,single-post,postid-15908,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-13.1.2,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.4.5,vc_responsive
 

Nuda

Nuda

Przesadna zadaniowość to znak naszych czasów. Cokolwiek robimy, nawet dla przyjemności, musi mieć określony cel. Ale kiedy już go osiągniemy, nie mamy czasu się nim nacieszyć, bo zaraz wyznaczamy nowy. Nic mnie nie cieszy, gdy puka Nuda… Rozwiążmy więc, kłopot Ilony, która Nudę utożsamiła z bezsensem życia. Dobrze płatna praca, wysokie stanowisko, własne – już spłacone – mieszkanie, służbowy samochód i udany związek z dochodzącym partnerem. 36-letnia Ilona jest modelową kobietą sukcesu, a mimo to… – „I can’t get no satisfaction” – usłyszałam, kiedy do mnie zadzwoniła, żeby umówić się na sesję. Dodała, że potrzebuje kilku cennych wskazówek, które SZYBKO wprowadzi w swoje życie, i będzie tak jak dawniej!

– Czyli jak? – spytałam zaintrygowana

– Przepraszam, ale nie mam już czasu. Opowiem wszystko, gdy się spotkamy – skończyła rozmowę

Krok 1. Kłopot Ilony się ujawnia

A właściwie „wjeżdża na tacy” w chwili, kiedy kobieta staje w progu mojego gabinetu.

– Jak udało ci się tak szybko wbiec na trzecie piętro? – pytam

– Nie zauważyłam, że to trzecie piętro! Szukałam drzwi za kratą – wyjaśnia i próbuje mnie zdyscyplinować – Spisałam na kartce, o czym będziemy rozmawiać. W końcu nie mamy za dużo czasu – mówi z naciskiem.

Kiedy proszę, żeby usiadła tak, by było jej wygodnie, pytam, czy nie jest jej za ciepło i proponuję coś do picia – wyraźnie zaczyna się irytować.

– Zaczynajmy, bo szkoda czasu – mówi. „No to jesteśmy w domu” – myślę i zwracam się do niej: – Rozumiem, że czas ma dla ciebie duże znaczenie. W takim razie słucham, w czym mogę ci pomóc?

Nie lubię zadawać tego pytania, w przeciwieństwie do terapeutów, dla których pacjent „zadaniowy” to miód na serce! Wolę powoli rozkręcające się sesje, pierwsze minuty, w których obserwujemy się nawzajem i mamy szansę, by sprawdzić, czy nadajemy na tych samych falach. Czasami pacjent potrzebuje dłuższej rozgrzewki, by bez lęku wejść w pełen uważności kontakt.

Krok 2. Zapraszamy nudę

Ilona opowiada o swoim życiu pełnym sukcesów.

– Niejeden Zazdrości mi takiego życia – mówi, spoglądając na mnie uważnie

– A sama sobie też Zazdrościsz? – pytam

– Przez pięć dni w tygodniu tak, ale w weekendy jest gorzej… Mam zasadę, że w weekendy nie zajmuję się pracą. To czas na aktywność ruchową, warsztaty, wizyty w SPA, koncerty, kino… Ale czasami czuję się bardziej Zmęczona i gdy coś nie wypali, np. ktoś odwoła spotkanie, zupełnie nie wiem, co zrobić z wolnym czasem?!

– Z czasem czy ze sobą? – pytam

– Nie rozumiem – odpowiada.

– Czas o siebie zadba, ale co dzieje się z Tobą, kiedy nie masz żadnych zadań do wykonania? – doprecyzowuję

– No… Nudzę się

– Co to znaczy?

– Że nie wiem, co robić? – zgaduje Ilona

– A może nie wiesz, co ze sobą zrobić?

– A to nie to samo? – dziwi się

– Postrzegam cię jako osobę aktywną, pomysłową, dobrze zorganizowaną, więc myślę, że zawsze potrafisz znaleźć sobie jakieś zajęcie – mówię

– Mogę coś przeczytać, obejrzeć polecany film albo zająć się domem, ale przecież nie o to chodzi?

– A o co? – próbuję z niej wyciągnąć

– Żeby robić coś sensownego

– Chcesz, żebym powiedziała ci, co wartościowego mogłabyś robić, kiedy brakuje ci pomysłów na sensowne spędzenie weekendu?

– Tak – odpowiada

– To może sprawdzimy, co twoja Nuda ma do powiedzenia? – mówię i widzę zdziwienie w jej oczach – Każdy Nudzi się inaczej. Pokaż mi swoją Nudę – wyjaśniam

Po długiej chwili milczenia, Ilona zaczyna nerwowo chodzić po pokoju.

– Widzę Niepokój, a nie Nudę. Twoja Nuda  się boi. Chciałabym, żebyś poczuła jej strach. Czy mogłabyś się nudzić, siedząc w fotelu? – proszę.

Ilona siada. Najpierw nerwowo się kręci, potem zakłada nogę na nogę.

– Twoja Nuda nadal się boi. Spróbuj postawić obydwie stopy na podłodze. Czy w takiej pozycji Nuda czuje się bezpieczniej? – dopytuję.

Ilona stawia stopy na podłodze, ale w górnej części ciała nadal widzę niepokój.

– Postaraj się siedzieć bez poruszania się – proszę.

W jej oczach widzę przerażenie. Oddech staje się płytki i przyspieszony. W czasie wdechu ramiona podnoszą się do góry.

– Co teraz czujesz? – drążę.

– Trochę kręci mi się w głowie, ale to pewnie dlatego, że wypiłam dziś kilka kaw.

– Nie szukaj przyczyny. Postaraj się siedzieć bez ruchu, ale w taki sposób, żeby ciało czuło się bezpiecznie – mówię.

Ilona pochyla się, potem splata ręce na klatce piersiowej, dłońmi obejmuje ramiona.

– Tak jest dobrze? – sprawdzam.

– Tak. Ale jaki związek to ma z moim Brakiem Satysfakcji? – pyta Ilona.

– Raczej poczuciem Braku Sensu. Kiedy patrzę na ciebie, widzę, że twoja Nuda ma coś ważnego do powiedzenia. Domyślasz się, co to takiego? Twoje ręce obejmujące ramiona ukrywają coś ważnego w klatce piersiowej… Czujesz to? – próbuję się dowiedzieć.

– Muszę wyjść do łazienki – odpowiada Ilona.

Nuda jest ważnym komunikatem o potrzebach, których nie dopuszczamy do głosu. Kiedy w trakcie sesji próbuję skontaktować pacjenta z jego ciałem, bo tam właśnie znajduje się „drugie dno” Nudy, często pojawia się lęk. Nuda, bez względu na to czy ujawnia się w postaci miotania się po domu i próbie znalezienia jakiegoś sensownego zajęcia, czy w postaci myśli, że życie jest bez sensu, czy w  poczuciu Braku Satysfakcji, choć udało ci się tyle osiągnąć – zawsze domaga się wysłuchania!

Krok 3. Próbujemy dotrzeć do ukrytych potrzeb Ilony

– Opowiedz mi o swoich relacjach z ważnymi osobami – proszę
– O nie! Czyli o mamusi i tatusiu? – drwi

– Nie chodzi o rodziców ani o twoją przeszłość. Opowiedz mi o relacjach z partnerem, przyjaciółmi.

Ilona oddycha z ulgą.

– Mam wielu przyjaciół, z którymi robię różne fajne rzeczy.

– A takich, z którymi możesz pogadać od serca albo pomilczeć? – dopytuję

– Nie jestem emocjonalną ekshibicjonistką, nie mam potrzeby zwierzania się ze swoich problemów. Męczy mnie takie babskie narzekanie na złą pracę, niewiernego faceta. Jeśli mam problem, to idę do terapeuty

– Po co idziesz do terapeuty? Chcesz opowiedzieć o problemach, dostać radę, a może poczuć, na czym polega twój problem czy raczej kłopot?

– Chcę opowiedzieć tyle, ile muszę, żeby terapeuta wiedział, jak mi pomóc znaleźć rozwiązani

– No właśnie, żeby pomógł ci znaleźć rozwiązanie, bo ty je znasz, tylko gdzieś ci się zagubiło… – tłumaczę

– Pytałaś o relacje. Mam udany związek, nie mieszkamy razem, bo każde z nas jest indywidualistą. Spotykamy się, kiedy obydwoje mamy na to ochotę. Razem podróżujemy, rozmawiamy o pracy, wspieramy się, no i uprawiamy seks

Zdarza wam się razem nudzić?

– To znaczy?

– Spotkać się i nie mieć żadnych planów, poczekać, aż pojawi się potrzeba, ochota na to, co ważne dla was obydwojga?

– Kiedy w związku pojawia się nuda, to znak, że trzeba się rozstać – mówi zdecydowanym głosem Ilona

A gdyby tak przeczekać ten stan? – proponuję

– Nuda to Brak Sensu, a kiedy nie ma Sensu być dalej razem, to znaczy, że pora się rozstać – upiera się

– Czy często rozstajesz się z ludźmi, kiedy zaczynasz odczuwać nudę?

– Raczej jestem osobą, która ma tysiące propozycji i pomysłów

– Już na początku naszego spotkania odniosłam wrażenie, że masz albo raczej czujesz się w obowiązku mieć pomysł na naszą sesję. Lubisz wszystko kontrolować, a Nuda nie da się kontrolować. Czy jesteś gotowa wysłuchać, co ma ci do powiedzenia?

Krok 4. Sprawdzamy, o co chodzi z tym Brakiem Sensu

Czuję, że Ilona jest coraz bardziej niespokojna. Czas nieubłaganie płynie, a ja wcale nie daję jej rad, zamiast tego zadaję dziwne pytania. Kiedy po raz kolejny przychodzi z łazienki, postanawiam wrócić do oczekiwań, z którymi do mnie przyszła

– Czujesz się kobietą sukcesu, masz udane życie osobiste i zawodowe, twoim zmartwieniem jest Brak Satysfakcji i Poczucia Sensu oraz Nuda, która pojawia się w dni wolne od pracy albo kiedy nie masz niczego konkretnego do zrobienia – czy dobrze zrozumiałam?

– Tak, dokładnie o to chodzi

– Czy Nuda i Brak Poczucia Sensu są tym samym? – dopytuję

– Nuda to nic-nierobienie, a Brak Poczucia Sensu pojawia się wtedy, kiedy to wszystko, co udało mi się osiągnąć, wcale mnie nie cieszy – wyjaśnia Ilona

– Nie cieszy, bo za mało osiągnęłaś, a może Twoje sukcesy nie są wystarczająco spektakularne? – pytam, bo to ważne

– No właśnie, nie bardzo wiem, o co mi chodzi… – słyszę w odpowiedzi, więc proponuję:
– To sprawdźmy jakie mamy dane: Nuda, Brak Poczucia Sensu, Brak Zadowolenia. W jakiej kolejności się pojawiają?

– Najpierw pojawia się nuda.

– Czyli moment, w którym czujesz niepokój? – upewniam się

– Ty tak stwierdziłaś! – mówi

– Ja to zobaczyłam, kiedy pokazałaś mi, jak się nudzisz – prostuję

– OK, potem zastanawiam się nad swoim życiem, w myślach wyliczam wszystko, co udało mi się zrobić

– Świetnie i co wtedy czujesz? – pytanie o Uczucia ciągle powraca

– Czuję, że mnie to NIE cieszy – mówi

– I wtedy pojawia się Poczucie Braku Sensu?

– Tak, bo nie wiem, co jeszcze miałabym zrobić, żeby poczuć się Szczęśliwa – wzdycha

– Czyli mamy kolejny element układanki: Brak Poczucia Szczęścia. Przyjrzyjmy się więc, jeszcze raz naszym postaciom dramatu: Nuda, Brak Sensu, Brak Zadowolenia, Brak Szczęścia. Pamiętajmy, że to są Uczucia czy Odczucia, a nie fakty. Rozumiesz tę różnicę? – pytam

– Czyli, że może mi się tylko tak wydawać? – chce się upewnić Ilona

– Mówiąc tak, dewaluujesz swoje Uczucia, a one są prawdziwe i nie podlegają ocenie, są Twoje, bo tak czujesz. Sądzę, że rozwiązanie twojego kłopotu znajduje się w odkryciu tego, co mówi Twoja postawa, którą przyjęłaś, gdy poprosiłam, żebyś pokazała mi Nudę w bezruchu – tłumaczę

Zwykle rozwiązanie kłopotu pacjenta skrywa się pod lękiem czy napięciem. Cała praca polega na przygotowaniu pacjenta do zmierzenia się z nimi. Bywa, że na danym etapie życia pacjent nie jest na to gotowy, potrzebuje czasu. Jednak najważniejszym celem jest samo uświadomienie sobie, że wszystko jest w naszych rękach, że sami możemy skonfrontować się z lękiem, bez obecności terapeuty. Czasami lęk po prostu znika i kłopot sam się rozwiązuje.

Krok 5. Ustalamy, że Ilona zacznie odróżniać sens od celu

Na pytanie, czy pamięta, o czym marzyła jako nastolatka, Ilona odpowiada, że o ciekawej pracy, ładnym mieszkaniu, udanym związku i podróżach.

– Czy udało Ci się zrealizować te marzenia?

– W dużym stopniu tak – przyznaje

– Czy spełnienie marzeń kojarzy Ci się bardziej z osiągnięciem celu czy Poczuciem Sensu? – chcę wiedzieć

– Marzenia wyznaczają cel, a realizacja celu daje Poczucie Sensu (to dla niej jasne). Właśnie tak. Cel jest zakończeniem drogi, a Sens? To poczucie, że udało nam się dojść do końca

– I co potem? – pytam

– Nowy cel

– A co z drogą?

– Nie wiem, o co pytasz…?
– Kiedy wbiegałaś do mnie na trzecie piętro, byłaś skoncentrowana wyłącznie na celu, w ogóle nie zwróciłaś uwagi na to, że po drodze pokonałaś trzy piętra. Skupiasz się na celu, droga do niego wcale cię nie zajmuje, a kolekcjonowanie kolejno osiągniętych celów nie daje ci poczucia satysfakcji i budzi Poczucie Braku Sensu. A na samym końcu tego procesu jest Poczucie Braku Szczęścia.

– To skomplikowany wywód, ale czuję, że ma sens – mówi Ilona

– No właśnie. Jeszcze nie wiesz, ale już czujesz, że ma to sens. Dokładnie o to chodzi. Przyszłaś do mnie, żebym pomogła ci z twoim kłopotem. Ale czuję, że chcesz to zrobić w samotności, bez mojej obecności. Szanuję to. Dam ci tylko tyle, ile jesteś gotowa przyjąć bez Lęku czy Poczucia Zranienia. Proszę, żebyś skoncentrowała się na dwóch sprawach.

  • Po pierwsze: zapisz ten mój wywód o skupianiu się na celu i gubieniu sensu. Kiedy w życiu wyznaczysz sobie kolejny cel, w równym stopniu myśl o celu jak i o drodze, która ma cię do niego doprowadzić.
  • Po drugie: przez najbliższe 2–3 miesiące, kiedy poczujesz Nudę albo Brak Poczucia Sensu, usiądź w takiej pozycji, jaką próbowałyśmy ćwiczyć (z rękoma skrzyżowanymi na piersi i dłońmi obejmującymi ramiona i nie zastanawiaj się nad niczym, tylko czuj to, co czujesz)

– Nie bardzo rozumiem – zawahała się Ilona

– Dobrze. Pokażę ci, jak ja to robię – mówię i siadam w opisanej pozycji. – Czuję mocne oparcie dla stóp, co oznacza, że jestem dobrze osadzona w realności, doceniam swoje sukcesy, potrafię dążyć do celu, ale rękoma zamykam klatkę piersiową, chronię serce, boję się zranienia. Czuję, że mogę zdobywać kolejne szczyty, ale tylko wtedy, kiedy ukrywam swoje uczucia, nie tylko przed innymi, ale także przed samą sobą. Boję się czuć. A życie bez czucia nie ma sensu – mówię.

My terapeuci także wpadamy w pułapkę efektywności. Marzymy, żeby wszyscy wychodzili od nas z poczuciem: „kłopot rozwiązany!”. Ale takie sesje, kiedy pacjent dostaje narzędzia do pracy, a ja nie wiem, czy mu się uda, czy spróbuje samodzielnie rozwiązać swój kłopot – są bezcenne. W końcu droga jest tak samo ważna jak cel.

ZWIERCIADŁO.PL

Ten artykuł