Agnieszka Moroz | Kłamstwo w przyjaźni
15424
post-template-default,single,single-post,postid-15424,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-13.1.2,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.4.5,vc_responsive
 

Kłamstwo w przyjaźni

Kłamstwo w przyjaźni

Od słowa ” Przyjaźń ” nie ma zdrobnienia. Nieprzypadkowo

Gdy przyjaciółka zdradzi, to nie jest – nie była – przyjaciółką! Podobnie jest z prawdomównym, który skłamie – staje się kłamcą, przestał więc być prawdomówny! Testom zaczynamy poddawać przyjaciół dopiero wtedy, kiedy się już raz zawiedziemy. Żadne dziecko tego przecież nie robi? Są więc one (testy) śladem po minionych zawodach, których doznaliśmy. Mają nas zabezpieczyć przed kolejnym rozczarowaniem.

Wszystko zależy od tego, co się zrobi, gdy ktoś postąpi nielojalnie. Jeżeli człowiek, który wyrządził drugiemu krzywdę, umyje od tego ręce, będzie zaprzeczać, że doszło do szkody, to większych szans na odnowę przyjaźni nie ma! Proszę wyobrazić sobie piękny pałac. Wybijamy szybę, nadal jest to obiekt wspaniałej architektury, tylko ma skazę, którą trzeba naprawić. Bo jak nie, to się będzie woda lała, zaleje parkiety, zniszczy je i po pewnym czasie będzie pani miała ruinę, a nie pałac.

Jest o tym mądra przypowieść.

  • Przychodzi winowajca do tego, kogo skrzywdził, i prosi: „Przebacz mi”.
  • Skrzywdzony zamyka mu drzwi przed nosem.
  • Winowajca po pewnym czasie czuje jeszcze większy żal. Puka znów do drzwi „ofiary”, ale ona nie potrafi się przemóc.
  • Po pewnym czasie skruszony człowiek po raz trzeci próbuje się pojednać.
  • Jeśli znów drzwi zostaną przed nim zamknięte, wina przechodzi ze sprawcy na skrzywdzonego!

Niemożność wybaczenia komuś, kto siebie składa w ofierze i żałuje, jest grzechem zatwardziałości… Nikt nie mówi, że po wielkiej krzywdzie trzeba się przyjaźnić! Można przecież powiedzieć: „No dobrze, nie spotykajmy się, ale spokojnie żyj, bez wyrzutów sumienia”.

Często początkowa faza zaprzyjaźniania się polega na tym, że odsłaniamy przed sobą swoje tajemnice.

I to jest ten piękny etap, kiedy jesteśmy sobą szczerze zainteresowani. Do tego stopnia, że jeśli natkniemy się na jakiś element, który nam nie pasuje do reszty, do wizerunku przyjaciela, który stworzyliśmy sobie w głowie – wymazujemy go! Niejako unieważniamy. Ta faza przyjaźni to absolutna akceptacja .Ale ten etap się kiedyś kończy. W naturalny sposób, gdy coraz lepiej się poznajemy, coraz więcej o sobie wiemy i nie potrzebujemy już wyznań z przeszłości. Stopniowo wzajemna akceptacja przenosi się na sprawy spajające tę przyjaźń w teraźniejszości.

Lojalności nie trzeba testować – ona sama ulega weryfikacji! Brak lojalności trudno wybaczyć. Jeśli ktoś ją narusza, to w pewien sposób unieważnia istnienie przyjacielskiej relacji. Nawet w dość zażyłej przyjaźni zachowuje się pewną sferę prywatności.

Ale, jeżeli taka zdrada się komuś upiecze, to każdy człowiek – jak małe dziecko – uczy się, że pozostaje bezkarny! Niektórzy ludzie są od zdrady wręcz uzależnieni? I nie mam tutaj na myśli seksualnej zdrady, tylko małe codzienne oszustwa, sprzeniewierzenia, nielojalności, zawiedzenie czyjejś ufności. Kłamczuchostwo obsesyjne czy kompulsywne występuje w podręcznikach psychiatrii. Jeśli ktoś zawiódł moje zaufanie – mnie to boli! Czy to znaczy, że cały świat jest zły? Nie.

Nie zawsze ten, kto krzywdzi, robi to świadomie. Czy może być tak, że zawiodę swojego przyjaciela, bo nie wiem, czego ode mnie oczekuje?

Przyjaźń polega na szczerości! Nie możesz być przyjacielem kogoś, kto nie jest twoim przyjacielem. Podstawą przyjaźni jest wzajemność, ale jakiekolwiek by miała odcienie, polega na tym, że jesteśmy dla siebie wzajemnie ważne/ważni. A skoro ktoś jest ważny, nie pozwolę na to, żeby tej osobie stało się coś złego.

To piękne, że nie ma takiej sytuacji między ludźmi, której nie dałoby się rozwikłać, jeśli opiera się na przyjaźni. W ogóle przyjaźń z definicji jest warsztatem, w którym rozmaite sprawy – własne i cudze – reguluje się, ulepsza, żeby dobrze działały. Żeby zamiast „ja” i „ty” – było „my”. Przyjaźń nie polega na tym, że ty jesteś ideałem albo ja nim jestem. To przyjaźń jest ideałem – sama przyjaźń, a nie ludzie, którzy ją tworzą! No i ci ludzie muszą temu sprostać.

Na czym polega lojalność w przyjaźni? Czy chodzi o to, że mam stać u boku przyjaciela bez względu na wszystko?

Lojalność jest bezwarunkowa. Można tylko różnie pojmować jej sens? Przyjaciela powinniśmy wspierać nawet wówczas, kiedy nas zawiedzie, gdy zachowa się niegodnie lub nieprzyzwoicie. Wspieranie to NIE jest potakiwanie! Przyjaciel powinien pomóc nam odzyskać pion, naprowadzić na właściwą ścieżkę. Bez tak pojmowanej lojalności nie ma przyjaźni – może być znajomość, kumplowanie się, wspólnota interesów? Natomiast przyjaźń – relacja piękna i szlachetna, ratująca człowieka przed samotnością – opiera się na zaufaniu, ale także na wzajemnej trosce.

I na braku krytycyzmu? Skoro bliski mi człowiek zachował się w moim odbiorze źle, nieetycznie, to chyba mam prawo dać mu to odczuć…

WYSOKIEOBCASY.PL

Otwórz link w nowej karcie